W małej kajucie, na statku mającym już chyba ze sto lat, siedziała młoda dziewczyna. Nie był to byle kto. Była to córka pirata noszącego skromne inicjały J.S. Niedługo miała wejść w wiek dorosły i ojciec starał się jej wpoić piractwo w krew. Nie było to trudne, bo była pojętnym uczniem. Nazywała się Marta. Ponoć po matce, której nie znała. Ogólnie była w szoku, że w ogóle istnieje, jej ojciec nigdy się nie zakochał, a w każdym razie tak mówił. Jednak to nie istotne. Marta była piętnastoletnią brunetką, o oczach tak zmiennych, a może i bardziej niż morze. Schludna dziewczyna, jeśli można tak nazwać piratkę. Na samo miano piratki zasługiwała aż za bardzo. Była przywódczynią dziewczęcej bandy. Wszystkie przygotowywały się do poważnego rozpoczęcia pirackiego życia, a może i przejęcia okrętów po ojcach. Póki co było ich łącznie z Martą cztery. Mianowicie oprócz młodej przywódczyni Carolina, Anna i Alicja. Wiek miały podobny, tylko Anna była o rok starsza. Można by też w sumie zaliczyć młodszą siostrę Caroli, ale one jakoś na to nie przystawały. Za to śmiały się, że ich piątą członkinią jest Mort - jedyny chłopak, który miał prawo zaliczać się do bandy.
Marta właśnie notowała w swoim kajecie informacje na temat Alicji. Każdą z bandy opisywała. Alicja zamykała jej zbiór. Notatki te przedstawiały się następująco:
1. Carolina, Carola
Córka kapitana Hectora. Delikatna dama, która umie zaskoczyć swą piracką stroną. Jest inna od nas. Ma więcej gracji i inną urodę. Mój ojciec zauważył kiedyś żartobliwie, że żony kapitana Hectora nie znał, ale z syrenami to się on dogadywał. Z pewnością w miastach za wyciągniętą spod prawa piratkę, by jej nie uznali. Mimo to jest mi bardzo bliska. Od zawsze się przyjaźnimy. Nie pamiętam by było inaczej.
2. Anna, Ania, Ann
Córka samego Czarnobrodego. Zwariowana kumpela. Ma wielkie magiczne zdolności, chodź się do tego nie przyznaje. Ta dziewczyna uwielbia zmieniać kolor włosów. Posiada twardą urodę. Jako jedyna z nas nie jada mięsa. Mało powiedziane, rozumie zwierzęta. Czuję, że lepiej nie mieć w niej wroga, bo będzie potężną czarownicą. Od dłuższego czasu jesteśmy sobie bliskie i mam nadzieję, że tak zostanie.
3. Mort
Jeśli można go zaliczyć do naszej bandy... Zdeprawowany młokos, który uciekł kupieckiej rodzinie i za to ma u mnie wielki plus. Majsterkowicz, wszystko naprawi. Dobrze się dogadujemy, a jeszcze lepiej walczymy, niezły z niego szermierz, chodź nie lepszy ode mnie.
4. Alicja, Al
Córeczka starego wariata Rabbiego o stopniu kapitana. Rudowłosa spryciula. Umie majsterkować. Nie znosi miłości i uwielbia pracować. Posiada wielkie zamiłowanie do przygód, jak mało kto. Nie wszystkie jej umiejętności są mi znane, ale kogo znam na wskroś? Znamy się niedługo, ale dogadujemy tak jakbyśmy czytały sobie w myślach. Ojciec uważa, że przy jej narodzinach majstrowali tytani. Zabawne.... Gdy pojawia się u niej białe pasemko, zaczynam się jej bać.
Dziewczyna odłożyła kawałek grafitu, gdy drzwi kajuty się otworzyły.
- Martuś na pokład migiem - powiedział jej rozbawiony ojciec.
- Ale gdy ja mam TU robotę - wygięła się nienaturalnie do tyłu na krześle.
Kapitan podszedł do niej i rozmierzwił jej i tak poplątane włosy. Skinął na nią głową i po chwili odboje stali na pokładzie w pełnym słońcu. Statek stał na razie w porcie. Na pomoście przy zejściu z niego czekała grupka znajomych twarzy.
- A więc chodziło o moją bandę - Marta dała ojcu kuksańca w ramię i już była wśród przyjaciół.
Carolina wyjątkowo nie była jako jedyna ubrana w suknię. Ania też miała na sobie powalające koronki. Zawirowała lekko w geście popisu, a Mort zaśmiał się cicho za co otrzymał porządnego liścia w twarz. Alicja była ubrana tak jak za zwyczaj w spodnie masę broni i lekki płaszcz, dokładnie tak jak Marta.
- To gdzie, brygada? - rzuciła dziewczyna przywitawszy wszystkich.
- Myślałyśmy... - zaczęła Anna.
- Myśleliśmy - poprawił ją Mort i na drugim jego policzku pojawił się czerwony odcisk dłoni czarnowłosej dzisiaj córki Czarnobrodego - Panno Teach spokojnie - dodał rozmasowując obolały polik.
- Żeby pójść do sklepu - dokończyła twardo, lekceważąc kolejną uwagę chłopaka.
Marta skinęła w zamyśleniu głową, a po chwili powtórzyła ten gest pewniej.
- No to w drogę!
Ulice portu były im dobrze znane. Niewiele zostało takich bezpiecznych przystani piractwa. Każde z tych młodych serc i tak uważało za najlepszy z nich Tortugę. Nie da się ukryć, że każde z nich już swojego spróbowało. Nawet, co dla nich dziwne, Carola. Alkohol nie smakował im co prawda tak jak starszym, ale dlaczego by nie móc czasem skorzystać i z tej uciechy? Zatrzymali się w centrum miasta. Świeciło ono pustkami. Pirackie przystanie ożywają o zmroku. Bez problemu dzieciaki najadły się i napiły za darmo. Carolina i Anna wstąpiły jeszcze do pasmanterii zwinąć jakieś sukienki, a reszta rozsiadła się przy fontannie. Marta podgryzała jabłko, a Mort próbował wrzucić Al do wody.
Zmiennooka brunetka już dawno wyrzuciła ogryzek i leżała na marmurowym murku fontanny, a Alicja chlapała się w niej z Mortem. Na twarz odpoczywającej od czasu, do czasu skapnęła jakaś kropelka. Carola i Ania niepokojąco długo się nie pojawiały. Nagle rozległ się głośny huk. Otoczenie zniknęło pod chmurą pyłu. Al, Mort i Marta szybko stanęli na nogi w miarę blisko siebie.
- Co się do cholery dzieje? - wykrzyknęła przywódczyni.
- Nas pytasz? - wychrypiała Alicja.
- Nie mam kogo innego zatruwać takimi pytaniami, wiesz?
- Oj przestań już Marta. Daj Al spokój - Mort klepnął ją w plecy.
Pył nie opadał, a oni nie mieli pojęcia co zrobić. Po chwili usłyszeli kroki. Dużo kroków...
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak marnie, ale rozproszyło mnie to, iż internet mi się skończył i obawiam się, że do soboty na blogu nic się nie zmieni. I obiecuje, że następne posty będą lepsze ;)
Serdeczne dzięki za info o blogu. :) Tak się składa, że opowiadania o tematyce pirackiej to zaraz po kryminałach moje ulubione. Jeśli chodzi o notkę to nie wiem dlaczego jesteś z niej niezadowolona. Wg mnie fajnie się zapowiada i na pewno tu wrócę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ;)
piraci... mrrrr :D... Przejrzałam galerię postaci. Czy ja się mylę, czy tych dwóch biednych ojców naprodukowało tyle córek? Chyba jednak się mylę ;). Poczytam dalej, chociaż nie gustuję w w ff. Ale żagle... pilnuj szczegółów bo jak zmontujesz gafle na galeonie to suchej nitki nie zostawię na wpisie ;). Jest trochę błędów stylistycznych, ale niegroźnych. Mnogość tej babskiem ekipy (Mort, cicho siedź i tak cię nikt nie słucha) mnie zaintrygowała. Ja mam na warsztacie powieść której bohaterką jest syrena. Zostawiam ślad w spamowniku ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam... K